Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje robótki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje robótki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 października 2019

Małe arcydziełka.

Ostatnimi czasy bardzo polubiłam wyszywanie na kanwie plastikowej.
Sztywną kanwę możne trzymać w ręce,można wyciąć sobie z całej kanwy tylko tyle ile potrzebujemy na małe arcydzieło i nie muszę szukać ,gdzie jest następna dziurka,co przydaża mi się przy małych oczkach.
Dodatkowym plusem jest,że mogę szybko skończyć małe,kolorowe rękodzieło i wywiesić je w oknie,zawiesić na firance,na drzwiach lub umieścić między listkami kwiatów jak te maluchy.
Takie kochane,małe arcydziełka.


Te małe,niebieskie  zawsze przywodzące mi na myśl Holandię,niczym małe kafelki zdobiące stare kafelkowe piece.        
                                                                   
Praktyka czyni mistrza.Po paru bałwankach na choinkę i kurczaczkach,które rozbiegły się po kwiatkch uznałam,że dobrze będą się reprezentować gdy pod spód robótki doszyję kawałek kolorowego materiału,a i tył takiej pracy wygląda estetyczniej.

I kolejne aniołki mogą pofrunąć na choinkę bądź inną dekorację Bożonarodzeniową.

wtorek, 8 października 2019

No i tyle wychodzi z Noworocznych postanowień.Miałam więcej pisać a tu pustka.
Pustka w głowie.
I ten czas tak szybko leci,że nie można nadążyć.
Nowa praca,remont domu,wiecznie jakaś praca na ogrodzie,każdy ma jakieś zamówienia na kapcie

a to torebki ze sznurka


















i jeszcze taka dla bardziej eleganckich












                                                                                                                                lub taka oto dekoracja na papiery toaletowe.



sobota, 19 sierpnia 2017

Kolorowe motylki.

     Ostatni miesiąc nie skłaniał do pisania ale raczej do robótek ręcznych.
A może zaczynam się lenić,nie chce mi się otworzyć komputera i...na wszystko mam jakieś wymówki.
Choć z drugiej strony mogę powiedzieć,że najbardziej to kocham siedzieć w łóżku,słuchać radia i oddawać się robótkom ręcznym lub zagłębiać się w interesującą książkę(ewentualnie błądzić po świecie książkowym,który powstaje w mojej wyobraźni).
   Ale będzie dzisiaj o motylkach.
Strasznie nie lubię marnować materiału,który zakupiłam i zużyłam,ale nie do końca.
Jakiś czas temu na kanwie plastykowej wyszyłam cztery kolorowe jajeczka z których wyskakują jakże żółciutke kurczaczki to tutaj.
     Po ukończeniu robótki pozostało trochę plastiku i włożyłam te skrawki do szufladki,myśląc jak by tu je wykorzystać.
Przeglądając magazyny z wzorami do wyszywania wpadłam na pomysł,gdy ujrzałam te motylki.
To na co jeszcze czekam,już daję się do roboty.
Jak widzicie znalazły się tu także dwie podkowy na szczęście(kiedyś Wam coś ciekawego o tym opowiem).


 I serduszka.
A na pewno ciekawi Was z kąt wziął się ten czerwony filc.
Kupiłam go z gazetą,gdzie znajdował się zestaw do wyszycia owoców na filcu właśnie.

I to właśnie podsunęło mi pewien pomysł żeby przykryć robótkę,która od tyłu nie wygląda zbyt interesująco i można takie małe rzeczy wykorzystać jako breloczki.
Musiałabym znaleźć tylko kółeczka z zapięciami i nawlec te drobiazgi.
A oto cały zestawik,który udało mi się wyszyć na skrawkach plastikowej kanwy,która miała się znaleźć w koszu.

wtorek, 6 czerwca 2017

Sukieneczka.

  Zapomniałabym napisać o tym miłym zadaniu,które zrobiłam w moim domu w Polsce, kiedy bawiłam tam na wakacjach.
Było zimno,ponuro,nie można było wyjść na dwór kosić trawę ani nic z tych rzeczy.
A jak Wam wiadomo:
"W czasie deszczu dzieci się nudzą..."

sobota, 20 maja 2017

Robótki...domowe.

     Nareszcie wakacje.
Można w końcu odetchnąć od pracy.
Przyjechałam do kochanej ojczyzny i zastałam tutaj zimę(niestety bez śniegu:))).
Pada,brzydko,nie chce się wychodzić.
A jak nie ma co robić na dworze to...
Niestety,trzeba zostać w domu i zająć czymś rączęta.

    Wszyscy w domu lubią grać w "Rummikub",ale niestety cyferki z tej gry wsypujemy do kartonika,który już swoje wysłużył i trzeba by go zmienić na woreczek.
No to na co będę jeszcze czekać. 
  Znalazłam w mamy szufladzie szydełko i włóczkę i dałam się do dzieła.






Tak i nadal nie mam co robić to wzięłam inne dwie włóczki i wyczarowałam"ubranko"na czajnik.



Niestety,przy pierwszym"ubranku"zszyłam górę robótki,a potem zauważyłam,że nie wzięłam pod uwagę rączki i zamiast odpruć zrobiłam nową koszulkę.







poniedziałek, 27 marca 2017

Malowane jaja.

                                     Chwyciłam ten plastik do ręki
                                  W drugiej ręce trzymałam już igłę
                                Śmigałam śmiało kolorkami po kanwie
                                        I oto kurczaczki wykluły się 
                                       Z moich kolorowych pisanek

niedziela, 5 marca 2017

Martwa natura.

    Zakupiłam kiedyś parę schematów graficznych i wrzuciłam do szuflady,bo miałam inną robotę na kanwie i gdy tylko miejsce się zwolniło przystąpiłam do dzieła.
Już miałam dawno kupioną kanwę i mulinę i od razu dałam się do roboty.

sobota, 12 listopada 2016

Bombki na choinkę.

I znowu nieubłaganie,szybkimi krokami zbliżają się święta.
To nie żart?
Czasem się myśli,że jeszcze tyle czasu,ale zanim się obejrzymy już Mikołaj stoi na progu z wielkim worem prezentów.
Trzeba się zacząć przygotowywać,bo święta zapukają do drzwi a drzewko...bez bombek.

niedziela, 7 sierpnia 2016

Drutki i mój komplet na zimę.

Drutki brrrr....
Bez kija nie podchodź.
Nie lubiłam.
Pamiętam,jak w szkole na pracach się z nimi męczyłam.
Moje rękawiczki jako jedyne w klasie nie zostały ukończone.
Doszłam do koniuszka paluszków i...nie mogłam skończyć,a moje skarpety...mało brakowało a byłyby dłuższe niż nogi.

środa, 1 czerwca 2016

Trochę zapracowana...

Czym?
Przez parę tygodni czuło się wiosnę.
Kwiatki kwitną żółcąc pola i brzegi rzek,


żółto też od krokusów

środa, 27 kwietnia 2016

Prince-wspomnienia.

Miesiąc już mija od kiedy już nie gra dla nas i nic więcej nie zagra.
Aż mi się nie chce wierzyć,że już nie usłyszę więcej jego piosenek.

Straciliśmy świetnego muzyka,niezwykłego gitarzystę,a nawet ośmielę się powiedzieć Jimmego Hendrixa lat 80`i90`.
Nie znałam piosenek Princa-w końcu moje dzieciństwo i lata nastolatki były zdominowane przez muzykę Michaela Jacksona.Przecież jego muzyka była wszędzie,a jego twarz uśmiechała się z każdego kolorowego magazynu.

wtorek, 29 marca 2016

No tak,bardzo dłuuugo mnie nie było.
Święta,porządki,praca-nie!
Zawsze jest tak,że jak mam dzień wolny nagle chcę ogarnąć wszystko w jeden lub dwa dni,a tak się przecież nie da.
I tak powstają UFO-ki.
Jeden na krosenku czeka niecierpliwie 

piątek, 19 lutego 2016

Co się dzieje?

To już 50 dni Nowego Roku,ale jakby nadal...to samo.
Dzień podobny do dnia,a każdego z nich"Syzyfowa praca".
W kółko robisz to samo i....
Nie wiem jak to wygląda w waszych miejscach pracy,ale ja się czasami cieszę,że mój szef potrafi"zniżyć" się do roli"pomywacza"i powiedzieć mi dobre słowo,bo są też tacy(w większości Polacy),którzy ledwo mi odburkną lub zaczynają przeklinać,że coś jest źle zrobione.
Czy tylko to potrafimy robić?

czwartek, 31 grudnia 2015

Roczne rozliczenie.

Kolejny rok upłynął niczym z bicza trzasło i znowu podsumowujemy-rozliczamy z tego,co przybyło w szafie.
Nie wiem czy było tego sporo,mogłabym raczej rzec-"ubogo mało."
Tuż przed Wielkanocą wygrzebałam z dna szuflady kurczaczka zielonego i doprowadziłam robótkę do końca,

wtorek, 22 grudnia 2015

Robótki na...drutach.

Oj tak!
Na drutkach to ja proszę państwa w szkole robiłam rękawiczki,które okropnie mnie mierziły(nudziły).
A!
I jeszcze pamiętam jak moja mama szaliki,czapki i swetry każdemu robiła.
A ja nawet szaliczka.
Brrr....

niedziela, 1 listopada 2015

Halloween

Udało mi się przeżyć.
Po raz kolejny.
Tylko raz ktoś zapukał do drzwi,bo zapomniałam zgasić światło,ale zamarłam i przybysze pomyśleli,że chyba ich tu nie chcą.
Taki czas,że do kuchni(która ma frontowe drzwi)najlepiej nie wchodzić/lub po ciemku,bo jak zauważą to już biegną pukać.
Co za wieczór?
Najlepiej w ogóle nie wychodzić,bo od razu naskakują"Cukierek albo psikus!"
Zdecydowanie nie lubię tego"święta"tak samo jak horrorów puszczanych w ten dzień lub wcześniej.

wtorek, 9 czerwca 2015

Moje hafciarskie przyzwyczajenia.

Widzę,że wszystkich ogarnęła gorączka na zabawę-"wywiad".
Gdzie nie spojrzę widzę te pytania i...dlaczego nie.

                                    1.Jaka jest Twoja ulubiona tkanina do wyszywania?
Zazwyczaj kupuję Aide 18ct,ale lubię też mniejsze krzyżyki.Na święta wyszywałam bałwanki na choinkę na plastikowej"kanwie".Strasznie mi się to spodobało,a i moja sąsiadka sięgneła po "plastik".

niedziela, 10 maja 2015

Letnie kokardki

Tak pomału.
Kroczek po kroczku wyłaniają się kwiatki na moich następnych kokardkach.

Pomyślałam,że na drugiej,pustej-na razie-wstążeczce będzie widniała jakaś litera z kwiatem.

piątek, 9 stycznia 2015

Podsumowania

Widzę,że wszyscy robią podsumowania roku,no a ja?
Chciałabym mieć więcej czasu na WSZYSTKO,ale mamy tylko 24h i nic więcej,a nic nie poradzę na to,że lubię sobie pospać,czasami książkę poczytać,biegać po sklepach,grać na komputerze,itp.,itp.,...
Ale chyba coś da się wyszukać w zakamarkach szaf.
Latem wyszywałam wstążki...

wtorek, 25 listopada 2014

Późna jesień

Tak.Coraz szybciej ciemno,wieczna szaruga za oknami,pogoda dobra na depresję.
Nie cierpię.Ale wczoraj już musiałam wyjść,bo tak wiecznie siedzieć nie można.Trzeba rozprostować kości.
Mimo,że w Anglii przez ostatnie dni mgliście to jednak tak jakoś rześko i-co tu dużo mówić-trochę ślisko na chodnikach,a to wszystko za sprawą liści spadających z drzew,których się nie zbiera.
Może oni tak lubią,ale nie chciałabym się poślizgnąć na czymś takim i rąbnąć głową w chodnik,a już nie raz noga mi się poślizgła.
Za to pozbierałam sobie takich ładnych i dużych...
                                                                                         ...i zrobiłam różę...

Choroby dawne

Trochę dziwny ten tytuł,albo i nie.Sami się państwo mili przekonacie. No bo przez ten ostatni rok to tyle chorób się potraciło,a co niektóre...