Wreszcie po długiej i wyczerpującej wycieczce Bazyl i ja pobiegliśmy na dobrze mi znany ogród.Mój ogród.
Dziwne,ale klatka była rozmontowana,a raczej jej części były porozrzucane po całym ogrodzie,a płócienny dach rozerwany na strzępy.
-Co tutaj się mogło stać?
-Twoja Pani wpadła w furię,że nie domknęła klatki i ty uciekłaś.
-To jak ja teraz....Nie chcę spędzić nocy na takim wietrze.
-Chyba mam pomysł!Poczekaj tu...albo chodź ze mną.
Podbiegliśmy do kuchennych drzwi,a Bazyl wskoczył na dach auta.
-Widzę twoją Panią,może....
sobota, 1 listopada 2014
poniedziałek, 20 października 2014
Zabawy
Tak,tak.
Ostatnio zabawiłam się trochę.
Poszperałam tu i tam,zajrzałam na parę blogów,oglądałam filmiki na YouTube i zapragnęłam spróbować,mimo,że malowanie nie jest moją mocną stroną.
Zostawiłam sobie jedną buteleczkę po małym piwku i pomalowałam na biało...
piątek, 17 października 2014
Nie mogę wprost uwierzyć,że ten czas tak szybko leci...albo,że moje kwiaty tak szybko zakwitają.
Jedna z moich orchidei"Amber"
(tak wyglądała jeszcze miesiąc temu)
po dwóch miesiącach rozpieszczania mnie widokiem swoich pięknych kwiatów przekwitła,a raczej jej pęd kwiatowy usechł,czyli nie mógł już zakwitnąć na tym samym pędzie mimo,że pęd był nowy i powinien zakwitnąć jeszcze raz,a jej liście zaczęły żółknąć.
Jedna z moich orchidei"Amber"
(tak wyglądała jeszcze miesiąc temu)
po dwóch miesiącach rozpieszczania mnie widokiem swoich pięknych kwiatów przekwitła,a raczej jej pęd kwiatowy usechł,czyli nie mógł już zakwitnąć na tym samym pędzie mimo,że pęd był nowy i powinien zakwitnąć jeszcze raz,a jej liście zaczęły żółknąć.
poniedziałek, 13 października 2014
Królicza historia
Pobiegliśmy w stronę kolejnego ogródka.Byłam tak podekscytowana tym wszystkim,że skakałam po wszystkich kamykach nie zważając na to co dzieje się wokół mnie.
I w końcu stało się.Walnęłam całą siłą w coś miękkiego.
-Auł!-jęknęłam przerażona i potarłam biedną główkę.
-Masz szczęście,że to nie ściana.-zaśmiał się Bazyl-Chcę,żebyś kogoś poznała.
-A co ty mi tu przyprowadziłeś?To na pewno nie jest mysz,a ma za krótki ogon i za długie uszka jak na szczura?
-To jest króliczka Daizi.Siedziała w klatce u sąsiadki i postanowiłem wyrwać ją stamtąd w wielki świat.
-Aha!Teraz rozumiem!Ciekawość silniejsza od zostania w domu?Błąd.Zgubi się i...
-Nie martw się.Odprowadzę ją.
-OK.Witaj Daizi jestem Fiona-kicia o mleczno-białym futerku z czarnym pyszczkiem skłoniła się dostojnie.Miło mi cię poznać.Koledzy Bazyla są także moimi kolegami.
-Mnie też jest miło,tylko dlaczego tak wszyscy chcecie,żebym wróciła do mojej Pani?
Nienawidzę siedzieć w tej klatce i wiecznie obrywać za to,że coś pogryzłam,no i wiecznie robi porządek w moim domku.
-Ona się tobą opiekuje,żebyś miała czysto i miała co jeść.
-Tak,ale dlaczego wymienia wiecznie siano?Nie może zostawić tego starego.
-Dziwna jesteś.Ona nie chce żeby robaki się tam zagnieździły.
czwartek, 9 października 2014
Zwiedzanie
Tak.
W ostatnim miesiącu wykorzystałam fakt,że rodzice przyjechali w odwiedziny i namówiłam chłopaka na wypad do Cambridge.
Pogoda była ładna,trochę wietrzna-przez co było zimno(czasami),ale najważniejsze,że można było się wyrwać z domu.
W ostatnim miesiącu wykorzystałam fakt,że rodzice przyjechali w odwiedziny i namówiłam chłopaka na wypad do Cambridge.
Pogoda była ładna,trochę wietrzna-przez co było zimno(czasami),ale najważniejsze,że można było się wyrwać z domu.
Pooglądać stare budowle,wypić kawę w restauracyjce,która znajdowała się w kościółku.
Ciekawe zestawienie.Połowa kościółka była"normalna"tzn.mogłeś wejść i się pomodlić,a za szklanymi drzwiami-restauracja.
Po prostu 2w1.Idziesz na mszę i zaraz potem na śniadańko lub coś słodkiego.
poniedziałek, 6 października 2014
"Jesień"
"Jesień"
Przyszła do nas pani
Ubrana w barwny płaszcz
W ręce farby kolorowe
I wielkim pędzlem maluje nasz świat

Drzewa zafarbowała na złoto,
Brązowo i żółto
Między gałązkami rozwiesiła
Babie Lato
Teraz przechadza się polami,lasami
Czasami uśmiechnie się do nas
promiennym słońcem
Spomiędzy drzew
Czasami powita nas porannym deszczem
I dni nam skraca
I słońce odbiera
I poranki zimniejsze
Zostawia w podarku
B.B.
Przyszła do nas pani
Ubrana w barwny płaszcz
W ręce farby kolorowe
I wielkim pędzlem maluje nasz świat

Drzewa zafarbowała na złoto,
Brązowo i żółto
Między gałązkami rozwiesiła
Babie Lato
Teraz przechadza się polami,lasami
Czasami uśmiechnie się do nas
promiennym słońcem
Spomiędzy drzew
Czasami powita nas porannym deszczem
I dni nam skraca
I słońce odbiera
I poranki zimniejsze
Zostawia w podarku
B.B.
wtorek, 30 września 2014
Królicza historia
Jak to w ładny dzień Pani znowu wzięła mnie do ogrodu i wsadziła do"kojca".
Przez cały dzień takiego siedzenia naprawdę robi się nudno i wtedy przyszedł on-czyli kot.
-A może mały wypad do sąsiada za płot.
-Tak!!!Ale jestem uwięziona.
-Zaraz ci pomogę.
Niestety Pani zostawiła niedomknięte drzwiczki i kot z łatwością przesunął zasuwkę otwierając Daizy drogę na wolność.
-I już tak...mogę iść?
-Nie.Jest parę spraw,które musisz znać.A najlepiej trzymaj się blisko mnie i nie uciekaj daleko.Musimy tutaj wrócić.
-Ale po co?
-Później to zrozumiesz.
Szybko wyskoczyłam z kojca i od razu chciałam pobiec daleko,daleko przed siebie,chciałam się wreszcie dowiedzieć co kryje się za tym wysokim płotem i tak dziwnie pachnie,a czasami szczeka,byłam gotowa poznać cały trawiasty świat i wąchać każdy zapach,który tam znajdę,chciałam już teraz poznać więcej takich kotów jak ten obok mnie.
-Nie tak szybko!!!Mamy przecież cały dzień.Musisz wiedzieć,że nie wszystkie zwierzęta są tak miłe i dobre jak ja.Niektóre z nich będą chciały cię zalizać na śmierć lub pogryźć.Dlatego nie wychylaj się.OK?
W jego oczach mogłam dostrzec wiele mądrości,które nabył w czasie swojego kociego życia,i które chciał przekazać mnie-małemu króliczkowi.
-OK.Będę się trzymać blisko i postaram się nie uciekać.
-Dobrze!I musisz też pamiętać o autach.
-Autach?!A co to takiego?
-Ludzie całymi dniami jeżdżą takimi budkami na kółkach-czyli autami po ulicach,no i tam to trzeba naprawdę uważać.Paru moich kumpli nie było dostatecznie szybkich i....
Zamilkł i odwrócił swoje kocie oczy.
-I co?
-Zostało z nich tylko futro lub zostali przecięci w pół.Straszne,więc radzę ci trzymać się z dala od ulicy.
-Jasne.Zapamiętam.
-OK.Chodźmy już.
Kot podszedł do płota i wspiął się wysoko spoglądając z góry na mnie.
-Zapomniałem,że ty się nie wspinasz,ale spokojnie obejdziemy ten płot i kłopot z głowy.Zresztą możesz też podkopać się.Zaraz ci pokażę.
I kot zaczął kopać dziurę pod płotem.
-I jak?Teraz ty spróbuj?
Przez cały dzień takiego siedzenia naprawdę robi się nudno i wtedy przyszedł on-czyli kot.
-A może mały wypad do sąsiada za płot.
-Tak!!!Ale jestem uwięziona.
-Zaraz ci pomogę.
Niestety Pani zostawiła niedomknięte drzwiczki i kot z łatwością przesunął zasuwkę otwierając Daizy drogę na wolność.
-I już tak...mogę iść?
-Nie.Jest parę spraw,które musisz znać.A najlepiej trzymaj się blisko mnie i nie uciekaj daleko.Musimy tutaj wrócić.
-Ale po co?
-Później to zrozumiesz.
Szybko wyskoczyłam z kojca i od razu chciałam pobiec daleko,daleko przed siebie,chciałam się wreszcie dowiedzieć co kryje się za tym wysokim płotem i tak dziwnie pachnie,a czasami szczeka,byłam gotowa poznać cały trawiasty świat i wąchać każdy zapach,który tam znajdę,chciałam już teraz poznać więcej takich kotów jak ten obok mnie.
-Nie tak szybko!!!Mamy przecież cały dzień.Musisz wiedzieć,że nie wszystkie zwierzęta są tak miłe i dobre jak ja.Niektóre z nich będą chciały cię zalizać na śmierć lub pogryźć.Dlatego nie wychylaj się.OK?
W jego oczach mogłam dostrzec wiele mądrości,które nabył w czasie swojego kociego życia,i które chciał przekazać mnie-małemu króliczkowi.
-OK.Będę się trzymać blisko i postaram się nie uciekać.
-Dobrze!I musisz też pamiętać o autach.
-Autach?!A co to takiego?
-Ludzie całymi dniami jeżdżą takimi budkami na kółkach-czyli autami po ulicach,no i tam to trzeba naprawdę uważać.Paru moich kumpli nie było dostatecznie szybkich i....
Zamilkł i odwrócił swoje kocie oczy.
-I co?
-Zostało z nich tylko futro lub zostali przecięci w pół.Straszne,więc radzę ci trzymać się z dala od ulicy.
-Jasne.Zapamiętam.
-OK.Chodźmy już.
Kot podszedł do płota i wspiął się wysoko spoglądając z góry na mnie.
-Zapomniałem,że ty się nie wspinasz,ale spokojnie obejdziemy ten płot i kłopot z głowy.Zresztą możesz też podkopać się.Zaraz ci pokażę.
I kot zaczął kopać dziurę pod płotem.
-I jak?Teraz ty spróbuj?
poniedziałek, 29 września 2014
Poducha
Na pewno pamiętacie mojego kociaka,którego wyszywałam grubą muliną,a jeśli nie to przypomnę.
Zamówiłam zestaw:poduszka+mulina do wyszywania z"Kokardki"...
...i pomału wyszywałam....
Wreszcie udało mi się skończyć wyszywanie poduszki(prawie).
Zamówiłam zestaw:poduszka+mulina do wyszywania z"Kokardki"...
Wreszcie udało mi się skończyć wyszywanie poduszki(prawie).
sobota, 23 sierpnia 2014
Kokardki
Będąc parę lat temu w Niemczech strasznie spodobały mi się wyszywane kokardki,które ozdabiały pokoje mojej cioci.
Parę takich wyszyłam na święta dla mamy
Parę takich wyszyłam na święta dla mamy
środa, 13 sierpnia 2014
Królicza historia
Już teraz wiem,że mogę bez strach wyskakiwać z klatki i chodzić po całym pokoju,a tam tyle rzeczy do obgryzania.Najfajniejsze są takie długie,czarne-nie wiem co to,ale jak się gryzie to taki prąd przechodzi przez moje ciałko.Lubię to,to tak jakby coś łechtało mnie po brzuszku.No jeszcze są drzewka,ale nie wszystkie są miękkie do gryzienia.
Tylko nie mam pojęcia po co są te kolorowe,dziwne patyczki.Mam je wszędzie w klatce,no i wiecznie mnie przepędzają jak coś gryzę-czy oni nie rozumieją,że to fajna zabawa.Wiecznie tylko słyszę"Daizi,Daizi!!!"
Dzisiaj założyli mi coś co nazywa się"szelki"i dali mi wybiec na"ogród".
Ale ekstra!!!Zielono wszędzie i tyle fajnych smaków i zapachów i para oczu na płocie,które mnie bacznie obserwują.
Złapały mnie ręce Pani i wsadziły do klatki,ale innej,takiej okrągłej z zielonym dachem.
Teraz te wielkie oczy zeskoczyły z płotu i usiadły na przeciw mnie.Przyglądały się,wąchały wokoło,ale nie mogły tutaj wejść.
Po chwili"wielkie oczy"gdzieś uciekły a w mojej klatce pojawił się domek z drewna.Ale jakie to dobre,niczym chatka z piernika.
Tylko nie mam pojęcia po co są te kolorowe,dziwne patyczki.Mam je wszędzie w klatce,no i wiecznie mnie przepędzają jak coś gryzę-czy oni nie rozumieją,że to fajna zabawa.Wiecznie tylko słyszę"Daizi,Daizi!!!"
Dzisiaj założyli mi coś co nazywa się"szelki"i dali mi wybiec na"ogród".
Ale ekstra!!!Zielono wszędzie i tyle fajnych smaków i zapachów i para oczu na płocie,które mnie bacznie obserwują.
Złapały mnie ręce Pani i wsadziły do klatki,ale innej,takiej okrągłej z zielonym dachem.
Teraz te wielkie oczy zeskoczyły z płotu i usiadły na przeciw mnie.Przyglądały się,wąchały wokoło,ale nie mogły tutaj wejść.
Po chwili"wielkie oczy"gdzieś uciekły a w mojej klatce pojawił się domek z drewna.Ale jakie to dobre,niczym chatka z piernika.
sobota, 9 sierpnia 2014
Letnie zapachy
Lato w pełni,pogoda trochę nie pasująca do Anglii-bo żar się z nieba leje niemiłosiernie.
Pomidory wyrosły wysoko i już widać na nich owoce,
Pomidory wyrosły wysoko i już widać na nich owoce,
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Choroby dawne
Trochę dziwny ten tytuł,albo i nie.Sami się państwo mili przekonacie. No bo przez ten ostatni rok to tyle chorób się potraciło,a co niektóre...