Nie mogę wprost uwierzyć,że ten czas tak szybko leci...albo,że moje kwiaty tak szybko zakwitają.
Jedna z moich orchidei"Amber"
(tak wyglądała jeszcze miesiąc temu)
po dwóch miesiącach rozpieszczania mnie widokiem swoich pięknych kwiatów przekwitła,a raczej jej pęd kwiatowy usechł,czyli nie mógł już zakwitnąć na tym samym pędzie mimo,że pęd był nowy i powinien zakwitnąć jeszcze raz,a jej liście zaczęły żółknąć.
Mało tego kolejna moja"księżniczka Amelia"
(zdjęcie sprzed roku)
zaczęła wypuszczać kolejny pęd
i jej liście też zaczęły żółknąć.
Nie zastanawiając się długo zainwestowałam w nowe doniczki i ziemie i przesadziłam wszystkie trzy"księżne".
(niestety nie było tak dużej osłonki na na donicę Amber)
I teraz pięknie prezentuję się nadal na oknie w łazience,wypuszczają nowe listki,a u"Amber"dostrzegłam nowy odrost.
(ten mały"ogonek"wyrastający wśród liści to łodyżka,która zakwitnie na purpurowo)
I tak mi szybko przeminął czas między jednym kwitnieniem a drugim,a myślałam,że ich odpoczynek trwa dłużej.
Inny kwiatek w mojej kolekcji też"pospieszył się"z kwitnieniem.
To moja azalia"Beatrice"
(to zdjęcie z poprzedniego roku,ale kwiaty i ta obfitość kwiecia niezmieniona)
Muszę ją teraz przenieść znowu do kuchni bo tam chłodniej,a wiecznie otwierane drzwi jej nie przeszkadza.
piątek, 17 października 2014
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Choroby dawne
Trochę dziwny ten tytuł,albo i nie.Sami się państwo mili przekonacie. No bo przez ten ostatni rok to tyle chorób się potraciło,a co niektóre...
-
Udało mi się przeżyć. Po raz kolejny. Tylko raz ktoś zapukał do drzwi,bo zapomniałam zgasić światło,ale zamarłam i przybysze pomyśleli,że ...
-
Co nowego? Wszystko takie samo...,a może jednak nie. Kwiaty rosną podlewane w ostatnich dniach przez deszcz,zioła pachną i przyciągają ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz