Już czuć w około wiosnę,a w szczególności czują ją zwierzaki!
14 lutego,w dniu zakochanych moja kochana króliczka budowała z wielkim zacięciem nowe gniazdo.
Chwila zastanowienia.
"Gdzie by tu...?"
I już kącik wybrany.
Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to,że w plastikowej klatce nie idzie wykopać dziury,ale niestety Daizi (Stokrotka)o tym nie wie i wciąż próbuje.
poniedziałek, 18 lutego 2013
sobota, 16 lutego 2013
"Hobbit"
Udało mi się w ostatnim momencie zobaczyć"Hobbita".
Cieszę się bardzo bo nadal mam w pamięci "Władce Pierścieni"i przepiękne widoki pochodzące z pięknej Nowej Zelandii i oczywiście skoro widziało się:
b)"Władce Pierścieni"trzeba też zobaczyć a)"Hobbit",który zabiera nas do początku i pokazuje jak pierścień dostał się w ręce Bilbo.
Kiedyś chodziłam do kina dla efektów specjalnych czy przystojnych aktorów.
Nieukrywam-nadal chodzę dla przystojnych aktorów-ale też posłuchać muzyki
a potem ukryć się w zaciszu domostwa i poprzez tą muzykę przytoczyć w pamięci przepiękne widoki Shire lud Rivendail,bitwy stoczone z paskudnymi orkami,szalone ucieczki.
Cieszę się bardzo bo nadal mam w pamięci "Władce Pierścieni"i przepiękne widoki pochodzące z pięknej Nowej Zelandii i oczywiście skoro widziało się:
b)"Władce Pierścieni"trzeba też zobaczyć a)"Hobbit",który zabiera nas do początku i pokazuje jak pierścień dostał się w ręce Bilbo.
Kiedyś chodziłam do kina dla efektów specjalnych czy przystojnych aktorów.
Nieukrywam-nadal chodzę dla przystojnych aktorów-ale też posłuchać muzyki
a potem ukryć się w zaciszu domostwa i poprzez tą muzykę przytoczyć w pamięci przepiękne widoki Shire lud Rivendail,bitwy stoczone z paskudnymi orkami,szalone ucieczki.
wtorek, 12 lutego 2013
Kara śmierci-tak czy nie?
Zupełnie przez przypadek kupiłam mojej mamie książkę pod choinkę"Cela".
Nawet nie wiedziałam,że jest to prawdziwa relacja brata Paula Jones,zakonnika trepisty o pewnym więżniu,którego spotkał w więzieniu w najbardziej odludnym miejscu i samotnej celi.
Książkę przeczytałam szybko i ze wzruszeniem.
Wielokrotny zabójca Clayton Fountain odsiadujący pięciokrotny wyrok dożywocia zmienia się w rozmodlonego i wykształconego człowieka.
Nawet nie wiedziałam,że jest to prawdziwa relacja brata Paula Jones,zakonnika trepisty o pewnym więżniu,którego spotkał w więzieniu w najbardziej odludnym miejscu i samotnej celi.
Książkę przeczytałam szybko i ze wzruszeniem.
Wielokrotny zabójca Clayton Fountain odsiadujący pięciokrotny wyrok dożywocia zmienia się w rozmodlonego i wykształconego człowieka.
sobota, 9 lutego 2013
Już pod wieczór gdy pani domu zaświeciła lampiony na tarasie zawołałam Burka i życząc dobrej nocy odeszłam w kierunku wioski.
Pies biegł przodem i gdy doszedł do wioski od razu przyprowadził matkę.Miałam rację,że się martwiła.Wezwała mnie i powiedziała,że pójdę spać bez obiadu.
Przeprosiłam ją i wręczyłam jej wielki kosz pełen słodkości i ziół.
-Skąd to masz?Ukradłaś?Mówiłam ci tyle razy choćbyś miała umierać z głodu nie kradnij!
-Ale ja tego...
-I jeszcze do tego kłamie!
-Nie!Jak mogłabym cię okłamać.Ja to...
-Nie chcę tego słuchać!Idź spać,a jutro odniesiesz to z powrotem.Że też na starość takie coś mnie spotyka.I kto mi to robi?No kto?!Moja własna córka!
Stałam tam na środku wsi drżąc z zimna,z oczu spływały łzy.Ludzie słysząc wrzask mojej matki powychodzili z domów i patrzeli na rozgrywającą się właśnie scenę.
Matka złapała mnie mocno za ramię i poprowadziła do domu.
-Powinnaś się wstydzić.Jutro będziemy na językach całej wsi.Co za wstyd.-pokiwała głową-Co za wstyd.
-Ale to ty...
-Nie odzywaj się do mnie.Czekam na ciebie,oczy wypatruję,a ty znikasz gdzieś i to na cały dzień!Idź już spać.
Nazajutrz obudziło mnie pianie kogutów we wsi.Szybko wstałam i wybiegłam przed dom.Słońce już rozpoczeło swoją dzienną wędrówkę po niebie,dzieciaki sąsiadów wyganiały gęsi z zagród,psy szczekały radośnie plątając się im pod nogami.
Kolejny ciepły dzień.
W powietrzu dało się czuć ziemię spaloną słońcem,można było usłyszeć ptaki śpiewające między gałązkami drzew,w ogrodzie Burek szukał już jakiegoś cienistego miejsca na spędzenie tam reszty dnia.
Matka krzątała się w obórce i karmiła prosiaki.
-Czego stoisz i się gapisz!?Bierz wiaderko i nakarm kury a potem przyjdź na śniadanie!
Dostaliśmy świeże mleko od sąsiada.No już!Pospiesz się!Musisz jeszcze odnieść kosz!
Szybko uwinełam się z kurkami i z jajkami w ręce wróciłam do domu.
-O dzisiaj mamy więcej jaj!To dobrze.Trzeba odpłacić za mleko.No siadaj że!
Jadłam przez chwilę w ciszy,ale jedna myśl nie dała mi spokoju.
Wczorajszy dzień.
Gdy wieczorem wróciłam do domu i kładłam się spać bałam się zasnąć,bo co by było gdyby to co się stało było snem i teraz obudziłabym się z tego snu.
Długo myślałam o tym co mnie spotkało i myślałam jak nakłonić matkę,żeby poszła ze mną.
Popatrzałam na kosz pełen ziół.
-Matko...!
-Co jest...?
-A może pójdziesz ze mną odnieść kosz i...?
-Jeszcze czego!Mało to mam pracy tutaj!
-Ale przekonasz się,że nie kłamię?!
-Przestań opowiadać!Pójdziesz tam zaraz i...bez słowa!
-Ale...?
-Co mówiłam?
Spuściłam głowę.Chciałabym żeby w końcu uwierzyła moim słowom.Wiem,zawsze lubiłam zmyślać,opowiadać przedziwne rzeczy,pleść głupoty,w które nikt nie wierzy,ale...
Teraz było inaczej.Teraz działo się na prawdę.
-Mamo!
-Nie proś mnie więcej!
-Jeśli ze mną pójdziesz i to co mówię będzie nieprawdą to przez całe lato będę gotować dla prosiaków i je karmić!
-??
-Powiesz co mam robić i nie będziesz musiała wstawać o świcie.
-Jesteś pewna?
-Tak.Tylko pójdź ze mną?
-No dobrze.A gdzie to mam iść?
-Do lasu.
-Chyba oszalałaś?
-Nie!Pamiętasz ten stary domek gdzie bawiły się wszystkie dzieci ze wsi?
-Tak?
-Pójdziemy tylko tam.
-I zaraz wracamy?
-Tak!
-No dobrze.Wygrałaś.Pójdę z tobą.
Połykając szybko jajecznice myślałam o tym jak będzie zdziwiona moja mama gdy tam dojdziemy.Już nie moglam się doczekać.Jeszcze tylko pomyję talerze,uczeszę włosy i już jestem gotowa.
-Nie zapomnij kosza?!A może po drodze zaniesiemy jajka?
-Jasne!Włożę do kosza i już...
-Tylko pamiętaj coś mi obiecała!
-Jasne!
-Widzę,że jesteś strasznie pewna tego co mówisz.Aż się boję.
Zamknełyśmy domek i wolniutko podreptałyś my w kierunku lasu.Burek wybrał się z nami i teraz biegł przodem wskazując nam drogę.Zmęczone słońcem wreszcie dotarłyśmy do lasku i przysiadłyśmy na wielkim kamieniu.Dobrze,że wziełyśmy ze sobą wodę.
Co za lato?
Nikt nie pamiętał,kiedy ostatni raz padało.A przydało by się trochę deszczu.Zboże na polach było strasznie suche,inne plony na polach też nie wyglądały urodzajnie i do tego trawa tak sucha jakby zaraz miała się zapalić.
-Nie pamiętam takiego lata.Wszystko suche i...obumarłe.Zaczynam się bać nadchodzącej zimy.
-Damy sobie radę.Nie martw się.
W lesie szło się o wiele raźniej.Wreszcie dotarłyśmy do płotka,który tak mnie wczoraj zaskoczył.
-Ale też się urządzili?
-To ty wiedziałaś...?
-Tak.Sąsiadki coś wspominały,że ktoś wykupił to miejsce i mają zamiar budować tu dom.
Nawet ładny.I ty...to z tąd ten kosz!Chyba oszalałaś!Co by się stało gdyby cię złapali!
Obeszłyśmy domek wokoło i przystanełyśmy przy furtce.Burek radośnie zamerdał ogonem gdy usłyszał tak dobrze znane mu już psy.
-O!Witaj!-z werandy ku nam biegła już starsza dama,żeby otworzyć nam furtkę i wprowadzić do ogrodu.-Tak się cieszę,że znowu nas odwiedziłaś i przyprowadziłaś swoją mamę.Mój syn się ucieszy.Chwilowo go nie ma,jechał załatwiać jakieś sprawy,ale usiądźcie.
-Moja matka kazała mi odnieść kosz bo myślała,że go ukradłam.
-Ależ nie.Amelia jadła wczoraj z nami obiad i tak się martwiła o panią,że postanowiliśmy i panią poczęstować łakociami.
-To to...prawda.Mówiłaś...prawde.
Matka mi uwierzyła.Potem długo jeszcze rozmawiała z damą i dopiero gdy podano obiad i Krzysztof wrócił z miasta przypomniałyśmy sobie o jeszcze czekającej nas pracy.
Teraz wracałam tam codziennie.Starsza pani uczyła mnie języków i obycia w towarzystwie,najnowszej mody,razem z nią wyszywałam obrusy i chusteczki.
Nie musiałyśmy się obawiać już zimy.Zawsze byłyśmy mile widzianymi gośćmi w ich domu.
Pies biegł przodem i gdy doszedł do wioski od razu przyprowadził matkę.Miałam rację,że się martwiła.Wezwała mnie i powiedziała,że pójdę spać bez obiadu.
Przeprosiłam ją i wręczyłam jej wielki kosz pełen słodkości i ziół.
-Skąd to masz?Ukradłaś?Mówiłam ci tyle razy choćbyś miała umierać z głodu nie kradnij!
-Ale ja tego...
-I jeszcze do tego kłamie!
-Nie!Jak mogłabym cię okłamać.Ja to...
-Nie chcę tego słuchać!Idź spać,a jutro odniesiesz to z powrotem.Że też na starość takie coś mnie spotyka.I kto mi to robi?No kto?!Moja własna córka!
Stałam tam na środku wsi drżąc z zimna,z oczu spływały łzy.Ludzie słysząc wrzask mojej matki powychodzili z domów i patrzeli na rozgrywającą się właśnie scenę.
Matka złapała mnie mocno za ramię i poprowadziła do domu.
-Powinnaś się wstydzić.Jutro będziemy na językach całej wsi.Co za wstyd.-pokiwała głową-Co za wstyd.
-Ale to ty...
-Nie odzywaj się do mnie.Czekam na ciebie,oczy wypatruję,a ty znikasz gdzieś i to na cały dzień!Idź już spać.
Nazajutrz obudziło mnie pianie kogutów we wsi.Szybko wstałam i wybiegłam przed dom.Słońce już rozpoczeło swoją dzienną wędrówkę po niebie,dzieciaki sąsiadów wyganiały gęsi z zagród,psy szczekały radośnie plątając się im pod nogami.
Kolejny ciepły dzień.
W powietrzu dało się czuć ziemię spaloną słońcem,można było usłyszeć ptaki śpiewające między gałązkami drzew,w ogrodzie Burek szukał już jakiegoś cienistego miejsca na spędzenie tam reszty dnia.
Matka krzątała się w obórce i karmiła prosiaki.
-Czego stoisz i się gapisz!?Bierz wiaderko i nakarm kury a potem przyjdź na śniadanie!
Dostaliśmy świeże mleko od sąsiada.No już!Pospiesz się!Musisz jeszcze odnieść kosz!
Szybko uwinełam się z kurkami i z jajkami w ręce wróciłam do domu.
-O dzisiaj mamy więcej jaj!To dobrze.Trzeba odpłacić za mleko.No siadaj że!
Jadłam przez chwilę w ciszy,ale jedna myśl nie dała mi spokoju.
Wczorajszy dzień.
Gdy wieczorem wróciłam do domu i kładłam się spać bałam się zasnąć,bo co by było gdyby to co się stało było snem i teraz obudziłabym się z tego snu.
Długo myślałam o tym co mnie spotkało i myślałam jak nakłonić matkę,żeby poszła ze mną.
Popatrzałam na kosz pełen ziół.
-Matko...!
-Co jest...?
-A może pójdziesz ze mną odnieść kosz i...?
-Jeszcze czego!Mało to mam pracy tutaj!
-Ale przekonasz się,że nie kłamię?!
-Przestań opowiadać!Pójdziesz tam zaraz i...bez słowa!
-Ale...?
-Co mówiłam?
Spuściłam głowę.Chciałabym żeby w końcu uwierzyła moim słowom.Wiem,zawsze lubiłam zmyślać,opowiadać przedziwne rzeczy,pleść głupoty,w które nikt nie wierzy,ale...
Teraz było inaczej.Teraz działo się na prawdę.
-Mamo!
-Nie proś mnie więcej!
-Jeśli ze mną pójdziesz i to co mówię będzie nieprawdą to przez całe lato będę gotować dla prosiaków i je karmić!
-??
-Powiesz co mam robić i nie będziesz musiała wstawać o świcie.
-Jesteś pewna?
-Tak.Tylko pójdź ze mną?
-No dobrze.A gdzie to mam iść?
-Do lasu.
-Chyba oszalałaś?
-Nie!Pamiętasz ten stary domek gdzie bawiły się wszystkie dzieci ze wsi?
-Tak?
-Pójdziemy tylko tam.
-I zaraz wracamy?
-Tak!
-No dobrze.Wygrałaś.Pójdę z tobą.
Połykając szybko jajecznice myślałam o tym jak będzie zdziwiona moja mama gdy tam dojdziemy.Już nie moglam się doczekać.Jeszcze tylko pomyję talerze,uczeszę włosy i już jestem gotowa.
-Nie zapomnij kosza?!A może po drodze zaniesiemy jajka?
-Jasne!Włożę do kosza i już...
-Tylko pamiętaj coś mi obiecała!
-Jasne!
-Widzę,że jesteś strasznie pewna tego co mówisz.Aż się boję.
Zamknełyśmy domek i wolniutko podreptałyś my w kierunku lasu.Burek wybrał się z nami i teraz biegł przodem wskazując nam drogę.Zmęczone słońcem wreszcie dotarłyśmy do lasku i przysiadłyśmy na wielkim kamieniu.Dobrze,że wziełyśmy ze sobą wodę.
Co za lato?
Nikt nie pamiętał,kiedy ostatni raz padało.A przydało by się trochę deszczu.Zboże na polach było strasznie suche,inne plony na polach też nie wyglądały urodzajnie i do tego trawa tak sucha jakby zaraz miała się zapalić.
-Nie pamiętam takiego lata.Wszystko suche i...obumarłe.Zaczynam się bać nadchodzącej zimy.
-Damy sobie radę.Nie martw się.
W lesie szło się o wiele raźniej.Wreszcie dotarłyśmy do płotka,który tak mnie wczoraj zaskoczył.
-Ale też się urządzili?
-To ty wiedziałaś...?
-Tak.Sąsiadki coś wspominały,że ktoś wykupił to miejsce i mają zamiar budować tu dom.
Nawet ładny.I ty...to z tąd ten kosz!Chyba oszalałaś!Co by się stało gdyby cię złapali!
Obeszłyśmy domek wokoło i przystanełyśmy przy furtce.Burek radośnie zamerdał ogonem gdy usłyszał tak dobrze znane mu już psy.
-O!Witaj!-z werandy ku nam biegła już starsza dama,żeby otworzyć nam furtkę i wprowadzić do ogrodu.-Tak się cieszę,że znowu nas odwiedziłaś i przyprowadziłaś swoją mamę.Mój syn się ucieszy.Chwilowo go nie ma,jechał załatwiać jakieś sprawy,ale usiądźcie.
-Moja matka kazała mi odnieść kosz bo myślała,że go ukradłam.
-Ależ nie.Amelia jadła wczoraj z nami obiad i tak się martwiła o panią,że postanowiliśmy i panią poczęstować łakociami.
-To to...prawda.Mówiłaś...prawde.
Matka mi uwierzyła.Potem długo jeszcze rozmawiała z damą i dopiero gdy podano obiad i Krzysztof wrócił z miasta przypomniałyśmy sobie o jeszcze czekającej nas pracy.
Teraz wracałam tam codziennie.Starsza pani uczyła mnie języków i obycia w towarzystwie,najnowszej mody,razem z nią wyszywałam obrusy i chusteczki.
Nie musiałyśmy się obawiać już zimy.Zawsze byłyśmy mile widzianymi gośćmi w ich domu.
sobota, 26 stycznia 2013
"One more song"
Po chorobach i wakacjach powracam znowu-nadal chora.
Tak to już jest gdy pracuje się w zimnym miejscu.
Ale ja nie o pracy bo tej mam po dziurki w nosie i nie o chorobie bo tą to mam w nosie.
Dzisiaj coś do nucenia na smutne,przygnębiające dni,kiedy nic nie chce się układać.
Tak to już jest gdy pracuje się w zimnym miejscu.
Ale ja nie o pracy bo tej mam po dziurki w nosie i nie o chorobie bo tą to mam w nosie.
Dzisiaj coś do nucenia na smutne,przygnębiające dni,kiedy nic nie chce się układać.
wtorek, 15 stycznia 2013
"An Angel"
"Wszyscy mamy anioła,
który słucha gdy wołamy,
daje nam siłę w trudnych chwilach
i łapie kiedy upadamy"
Przez ostatni miesiąc mieliśmy dużo do czynienia z aniołami:anioł Gabriel zwiastował Maryii,że urodzi zbawiciela;aniołowie pobudzili pasterzy i pokazali gdzie urodził się Jezus;anioł przestrzegł Józefa przed Herodem;anioły...;anioły...!!!
Wszędzie w koło anioły,aniołki,aniołeczki!!!
który słucha gdy wołamy,
daje nam siłę w trudnych chwilach
i łapie kiedy upadamy"
Przez ostatni miesiąc mieliśmy dużo do czynienia z aniołami:anioł Gabriel zwiastował Maryii,że urodzi zbawiciela;aniołowie pobudzili pasterzy i pokazali gdzie urodził się Jezus;anioł przestrzegł Józefa przed Herodem;anioły...;anioły...!!!
Wszędzie w koło anioły,aniołki,aniołeczki!!!
czwartek, 10 stycznia 2013
"Boso przez świat"
"Nie jest sztuką nigdy nie upaść,
lecz z każdego upadku zwycięsko się
podnosić."
Przysłowie chińskie
Dawno nic nie pisałam.
Cóż choroba.
Nie wstawałam z łóżka przez tydzień no i tydzień na dojście do siebie.
Ale teraz jestem i wracam do rzeczywistego świata.
No! Może nie całkiem.
Otóż z nudów i nadmiaru wolnego czasu zaczełam oglądać ponownie
szalone programy podróżnicze pana Wojciecha Cejrowskiego,które po prostu uwielbiam i po raz kolejny wziełam książkę do hiszpańskiego w moje ręce.
Po pierwsze dobrze jest znać ten język bo pracuję z ludzmi,którzy go znają a portugalski też jest podobny więc i Portugalczyk zrozumie.
lecz z każdego upadku zwycięsko się
podnosić."
Przysłowie chińskie
Dawno nic nie pisałam.
Cóż choroba.
Nie wstawałam z łóżka przez tydzień no i tydzień na dojście do siebie.
Ale teraz jestem i wracam do rzeczywistego świata.
No! Może nie całkiem.
Otóż z nudów i nadmiaru wolnego czasu zaczełam oglądać ponownie
szalone programy podróżnicze pana Wojciecha Cejrowskiego,które po prostu uwielbiam i po raz kolejny wziełam książkę do hiszpańskiego w moje ręce.
Po pierwsze dobrze jest znać ten język bo pracuję z ludzmi,którzy go znają a portugalski też jest podobny więc i Portugalczyk zrozumie.
piątek, 4 stycznia 2013
PEWNA HISTORIA
Nawet sobie nie wyobrażacie jak bardzo byłam przejęta tym,że siedzę przy tak pięknie zastawionym stole.Świecące sztućce,czyste,porcelanowe talerze,biały obrus,zapachy wydobywające się z pod pokrywek.Wszystko to zdawało mi się być pięknym snem i gdy tylko dotknę jednej z tych pięknych rzeczy będę musiała się obudzić i wrócic do rzeczywistości.
A uwierzcie mi,nie chciałam się obudzić.
Ostrożnie dotknełam końcami palców białego obrusa i nic się nie stało,pogładziłam palcem sztućce,które niby lusterka odbijały promienie słoneczne...i nic.
Odetchnełam z ulgą.Naprawde nic nie znikło.
A uwierzcie mi,nie chciałam się obudzić.
Ostrożnie dotknełam końcami palców białego obrusa i nic się nie stało,pogładziłam palcem sztućce,które niby lusterka odbijały promienie słoneczne...i nic.
Odetchnełam z ulgą.Naprawde nic nie znikło.
wtorek, 25 grudnia 2012
Wigilijna Noc
"Patrzę w Żłóbek...Mogę z Tobą,Wielki Boże,
który dla mnie stałeś się tak rozbrajająco Maleńki,
zrobić, co zechcę...Nie bój się,Dzieciątko Boże...
Na taką miłość jaką Ty masz dla mnie,nawet moje liche serce
może odpowiedzieć tylko miłością.
Jeszcze nie wiem,co z Tobą i dla Ciebie zrobię,
pomyślę...Ale wiem jedno,że będę dziękował
za moje urodzenie,
bo mogłem poznać Ciebie...
I mogłem zrozumieć,żeś Ty urodził się dla mnie...
Miłość za miłość.Powiedz,czego chcesz ode mnie,
pragnę uczynić wszystko,czego zażądasz...
Na razie przyciskam swoje czoło do Twoich maleńkich
Boskich rączek i nóżek,i pragnę
tak trwać przy Twoim Żłóbku w niemej adoracji.
Nie bój się,Maleńki Boże,masz mnie całego...
Rozbroiłeś mnie i zdobyłeś Rzeczywistością Twego
ludzkiego Narodzenia,
potęgą Twojej bezbronności,
wielkością Twego uniżenia się
aż do postaci Niemowlęcia!
Miłością,która przekracza wszelkie pojęcie!...
kardynał Stefan Wyszyński
I moje samotne,ale jakże piękne...
który dla mnie stałeś się tak rozbrajająco Maleńki,
zrobić, co zechcę...Nie bój się,Dzieciątko Boże...
Na taką miłość jaką Ty masz dla mnie,nawet moje liche serce
może odpowiedzieć tylko miłością.
Jeszcze nie wiem,co z Tobą i dla Ciebie zrobię,
pomyślę...Ale wiem jedno,że będę dziękował
za moje urodzenie,
bo mogłem poznać Ciebie...
I mogłem zrozumieć,żeś Ty urodził się dla mnie...
Miłość za miłość.Powiedz,czego chcesz ode mnie,
pragnę uczynić wszystko,czego zażądasz...
Na razie przyciskam swoje czoło do Twoich maleńkich
Boskich rączek i nóżek,i pragnę
tak trwać przy Twoim Żłóbku w niemej adoracji.
Nie bój się,Maleńki Boże,masz mnie całego...
Rozbroiłeś mnie i zdobyłeś Rzeczywistością Twego
ludzkiego Narodzenia,
potęgą Twojej bezbronności,
wielkością Twego uniżenia się
aż do postaci Niemowlęcia!
Miłością,która przekracza wszelkie pojęcie!...
kardynał Stefan Wyszyński
I moje samotne,ale jakże piękne...
Wszystkim czytelnikom mojego bloga...
czwartek, 20 grudnia 2012
"Pokochajmy na nowo małe sklepiki"
Większość z Was z pewnością teraz pomyśli,że postradałam zmysły bo gdzie indziej jak nie w dużym supermarkecie dostaniesz wszystko i to pod jedną chmurką.
O!Przepraszam.
Pod jednym dachem.
Będąc na obczyźnie zaczyna mi pomału brakować sklepiku"na górce",do którego można było iść w każdej chwili po jakąś zapomnianą rzecz.
piątek, 14 grudnia 2012
"Sultans of Swings"
Zawsze gdy słuchamy jakiś kawałków"Dire Straits"brat pyta mnie o nazwę zespołu.
Co znaczy?
Więc tłumaczę:
dire-zgubny,skrajny
straits-cieśnina
Tak że możemy powiedzieć:I`m in dire straits-co oznacza:Znajduję się w ciężkich tarapatach.
Widocznie ci młodzi ludzie w 1977r.gdy zakładali zespół byli w tarapatach?
I tak też było!
Co znaczy?
Więc tłumaczę:
dire-zgubny,skrajny
straits-cieśnina
Tak że możemy powiedzieć:I`m in dire straits-co oznacza:Znajduję się w ciężkich tarapatach.
Widocznie ci młodzi ludzie w 1977r.gdy zakładali zespół byli w tarapatach?
I tak też było!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Choroby dawne
Trochę dziwny ten tytuł,albo i nie.Sami się państwo mili przekonacie. No bo przez ten ostatni rok to tyle chorób się potraciło,a co niektóre...
-
Trochę dziwny ten tytuł,albo i nie.Sami się państwo mili przekonacie. No bo przez ten ostatni rok to tyle chorób się potraciło,a co niektóre...
-
W życiu jest ważne tylko to żeby przeżyć. Nie ważne czy jesteś bogaty ...





