Witam Was wszystkich w tym Nowym Roku i mam nadzieję,że będzie lepszy od tego,który właśnie się skończył.
Wierzę,że telewizja i stacje radiowe przestaną nas straszyć tą straszną pandemią,która jeszcze nie przeskoczyła w liczbach epidemii dżumy.
Wreszcie otworzą kościoły i pozwolą wiernym przychodzić na mszę,no bo ile razy można spożywać "ekranową"hostię.
Wydaje mi się,że On powiedział:
"Bierzcie i jedźcie to jest ciało moje"
a nie:
"Patrzcie na ucztę,którą Wam przygotowałem i najlepiej pozostańcie w domach"
Co do tych kościołów to zaczynam pomału wątpić w tych prawdziwych katolików,bo czyż katolik nie powinien spożyć komunii i (jeśli znajduje się w niebezpieczeństwie) cieszyć się,że za chwilę dołączy do największej uczty przygotowanej tam w niebiosach.
A może już nasza wiara stała się taka "oglądnąć i odhaczyć jako zaliczone".
Może wreszcie otworzą szpitale dla wszystkich.
Wiem,że brzmi to poniekąd śmiesznie,ale tak to już jest w tych czasach lekarze składają przysięgę Hipokratesa,ale chyba myli im się służba dla człowieka ze służbą dla pieniądza.
Bo jak wytłumaczyć,że szpitale z chorymi na covid mają płacone po 800 złotków od łóżka nawet tego pustego,a taki cukrzyk czy chory na raka nie przyniesie za wiele zysku więc trzeba go wozić tak długo ambulansem po szpitalach aż wyzionie ducha lub umrze w samotności parenaście kilometrów dalej od swojego miejsca zamieszkania.
Smutne lecz prawdziwe.
I kto tu uwierzy,że doczekał takich czasów.
Ale głowy do góry przecież mamy szczypionkę i duża liczba ludzi się zaszczepi,no bo przecież ufamy całym sercem lekarzowi.
Ufamy mu na tyle mocno,że na jednej szali położę moje zdrowie bezcenne,a po drugiej pieniądze i wierzymy w to,że ten dobrotliwy człowiek jednak wybierze ratowanie naszego życia,które(nie łudźmy się)jest bezcenne tylko dla Nas(lekarz będzie nas traktował tylko jako dojną krowę).
No w sumie to nie musicie czytać tych moich dyrdymałów i już możecie stanąć w kolejce po szczepionkę.
Szczęśliwego Nowego Roku.





